Masz problem z alkoholem?
Potrzebujesz pomocy dla siebie lub bliskich?
Teraz możesz skorzystać z profesjonalnej pomocy 
na terenie Cork

Kliknij by dowiedzieć się więcej!

 

 

 

To nie był zwyczajny Zlot! Czyli narodziny DymTeam.

o 19 Czerwiec 2010, Kinsale. II Ogólnoirlandzki Zlot Trzeźwościowy organizowany przez Centrum Wsparcia i Integracji Together- Razem, organizację polonijną, która całym swoim sercem wspiera ruch trzeźwościowy wśród polskich emigrantów.
Dom rekolekcyjny Ojców Karmelitów wypełniony był ludźmi, którzy zjechali się z różnych stron Irlandii po to by choć przez kilka godzin pobyć ze sobą, podzielić się problemami i radościami, udzielić wzajemnego wsparcia i promować trzeźwe życie.

Już po kilku chwilach w powietrzu unosiła się niezwykła atmosfera sportu, bowiem gościem specjalnym Zlotu był Tomasz Manikowski, maratończyk, trzeźwiejący alkoholik z Ballinrobe. To właśnie podczas tego Zlotu datować powinniśmy narodziny trzeźwościowej grupy DymTeam!

Jak to się wszystko zaczęło?

Wszystko wzięło swój początek u Anny Dymnej.
Tomek, który był pod wrażeniem działalności Fundacji ,,Mimo Wszystko'' postanowił pomóc podopiecznym pani Anny, a że Tomasz najlepiej pomagać potrafi biegając, zbierał pieniądze dla niepełnosprawnych pokonując morderczy dystans ponad 1000 km biegnąc dookoła Irlandii w 21 dni.
Tomek miał już za sobą kilka charytatywnych biegów, jednak ,,Bieg Mimo Wszystko'' był prawdziwym maratonem i początkiem nowej idei.
Podczas Zlotu Tomek zasypywany był mnóstwem pytań, na które odpowiadał z takim samym zapałem z jakim biega,
oo - Bieganie jest moja pasją i sposobem na trzeźwienie. Chcę biegać dla innych,dawać siebie, wtedy moje życie nabiera wartości. – mówił Tomek
W oczach uczestników rozpalały się iskierki nadziei na coś innego,nowego, lepszego, coś co może odmienić ich życie , wzbogacić je o nowe doświadczenia. To rozpalające się ,,coś'' to również nadzieja na realizacje marzeń i szlachetnych celów.

Oni też zapragnęli biegać i pomagać!

o -Opowiedziałem im o mojej pasji, o wartościach jakie niesie trzeźwe życie, o moich przeżyciach związanych z bieganiem i radości jaką czerpię z pomagania potrzebującym - wspomina Tomek

Nie musiał nikogo długo namawiać. Po trzech miesiącach od spotkania w Kinsale, 11 Września br grupa około 20 osób w tym sześciu trzeźwiejących alkoholików przebiegła 10godzinny dystans dookoła Ballinrobe, zbierając pieniądze na rehabilitację dla 10 letniego Mateusza, który cierpi na dziecięce porażenie mózgowe

o-To było niewiarygodne - Tomek wciąż jest pod wrażeniem - Wszyscy biegli, nawet Ci którzy nie planowali biegać, każdy chciał przebiec choć kawałek dla tego chorego chłopczyka. To były ogromne emocje! Biegli starsi i młodsi, chłopaki i dziewczyny.

o-To jest niesamowita sprawa- mówi Piotr, trzeźwy alkoholik z drużyny Tomka- wzruszyła mnie idea tego biegu,wokół jest tyle chorych dzieci. Każdy rodzic martwi się o swoje dziecko. Ja też jestem rodzicem. Cieszę się ogromnie, że mogłem coś zrobić dla tego chłopca i jego rodziców.

Andrzej nie pije od 11 lat. Od około 9 lat biega krótkie dystanse-jak twierdzi- dla siebie. Po raz pierwszy biegł by pomagać.
o- Wokół nas zdarza się tyle nieszczęść i bólu.. nigdy nie wykorzystałem okazji by zrobić coś dla innych. Zawsze był jakiś powód by odłożyć to na później. Bieg dla Mateuszka był okazją by to zmienić. Cieszę się, że nie odłożyłem tego na potem - mówi Andrzej

Robert, trzeźwieje od 9 lat. Biegał dla zdrowia, krótkie dystanse. Bieg dla Mateuszka był dla niego ogromnym przeżyciem.
o -Czułem, ze muszę zrobić coś ważnego w swoim życiu, nie tylko nie pić, nie wiedziałem jednak co, nie miałem pomysłu – mówi Robert – Tomek dał mi ten pomysł, zaraził mnie. Kiedy przestałem pić pomagali mi ludzie z ruchów trzeźwościowych – wspomina – teraz chciałbym to oddać.
o -Kiedy wziąłem Mateuszka na ręce i poczułem jego chorobę, zrozumiałem jak ważne jest to co robię, jak bardzo ten chłopiec potrzebuje naszej pomocy, poczułem się z nim bardzo blisko – dodaje ze wzruszeniem.

Robert wie jak ważne jest wsparcie drugiego człowieka, wygrał walkę z rakiem.
Z powodu wypadku samochodowego nie może biegać na większą skale ale daje z siebie tyle ile może i udziela się cały sercem przy załatwianiu formalności.

Bieg dla Mateuszka był pierwszym wspólnym przedsięwzięciem powstałej drużyny trzeźwościowej.

Dlaczego DymTeam?

oo -Wszyscy jesteśmy pod wrażeniem działalności Fundacji pani Anny Dymnej, tam jest wielkie serce – tłumaczy Tomasz – Będziemy niezwykle dumnie nosić tę nazwę.

Chłopcy z DymTeam wzięli udział w Maratonie w Dublinie, który odbył się 25 Października br. Dla Andrzeja i Piotra to był pierwszy prawdziwy maraton. Tomek, który miał już za sobą długie dystanse nie odstępował chłopaków. Razem przebiegli maraton od początku do końca. Tym razem biegli wyłącznie dla siebie. To był ważny sprawdzian, nie tylko możliwości fizycznych. W drużynie niezbędne jest zaufanie i wsparcie i to było niezwykłe doświadczenie.

o -Podczas treningów działy się niesamowite rzeczy- relacjonuje Tomasz - konsultowaliśmy się przez telefon bo każdy z nas trenował w swoim mieście. Byliśmy w ciągłym kontakcie, zbliżyliśmy się bardzo do siebie.

Piotr biegał wcześniej około roku, jeszcze w Polsce , krótkie dystanse. Bieg charytatywny zmienił jego życie. Nawet nie marzył o maratonie.
o - Nie sądziłem, że tego doświadczę- opowiada- nie wierzyłem, że będę biegał długie dystanse, ale Tomek powiedział, że bieganie jest w głowie, nogi to tylko narzędzie- nadal z niedowierzaniem kręci głową.

Dla Piotra praca, trzy posiłki dziennie i mityngi to za mało by trzeźwieć i czerpać z tego radość.
o - Tu na emigracji nasze życie jest ciężkie – mówi Piotr- W biegach znalazłem wolność od lęków. Podczas biegu spalają się złe emocje – tłumaczy -to jest również mój sposób na modlitwę. Dlaczego nie połączyć tego z czymś pożytecznym.

Żona Piotra jest z niego bardzo dumna.
o -Cieszę się, że zaczął biegać i znalazł swoje powołanie- mówi – jest innym człowiekiem.

Dla Andrzeja bieganie również jest formą modlitwy i rozmowy z Bogiem a także sposobem na trzeźwienie. Maraton był mu potrzebny by mógł sprawdzić swoje możliwości.

o -Zawsze odkładałem maraton na później. Dzięki Tomkowi i jego wsparciu tym razem mogłem to naprawdę zrobić – mówi z zadowoleniem – udowodniłem sobie, że to jest możliwe.
Andrzej twierdzi, że to za krótki czas by określić jakie zmiany dzięki temu wydarzeniu zaszły w jego życiu ale już dziś wie, że nie musi niczego odkładać.
o - Skoro biegam dla siebie – mówi Andrzej z namysłem – mogę robić to dla innych.

o - To jest radość z pokonywania własnych słabości – podsumowuje Tomasz – takie nasze własne, małe Kilimandżaro.

Już wkrótce DymTeam w większym składzie pobiegnie dla chorej Amelki. Trzymajmy za nich kciuki!

Centrum Wsparcia i Integracji Together w niedalekiej przyszłości będzie miało zaszczyt organizować Ogólnoirlandzki Charytatywny Bieg Trzeźwościowy ,, Uzależnieni – Niepełnosprawnym'' Nam również udzielił się zapał Tomka!

Autor:
Katarzyna Walkowska